czwartek, 19 maja 2011

FLUOR NASZ POWSZEDNI






Fluor w stomatologii/ sensacyjna historia stomatologii

Długo wahałem się nad poruszeniem tematu fluoru w stomatologii. Dostałem od moich pacjentów kilka pytań na temat jego szkodliwości. Bardzo się zdziwiłem, że są jakieś obiekcje co do stosowania tego pierwiastka.

Postanowiłem sprawdzić o co chodzi.

Fluor to trzynasty najbardziej obficie występujący pierwiastek w skorupie ziemskiej. Buduje nasz świat w sposób naturalny ale i jest wykorzystywany masowo przez przemysł, co wszystko komplikuje jeśli patrzeć pod kątem ekologii.
Fluor uznany został za najlepszy sposób do walki z próchnicą zębów.
Potrafi się wbudowywać w powierzchnię szkliwa zębów (tworzy fluorohydroksyapatyty) istotnie wzmacniając zęby w walce z próchnicą.
Ma to szczególnie istotne znaczenie w wieku dziecięcym i nastoletnim kiedy zęby nie są jeszcze tak "mocne" jak u ludzi starszych a słodycze i kiepskie szczotkowanie dopełniają ogromu zniszczeń.

Przez wiele lat traktowany był jako "lekarstwo na całe zło" i podchodzono do niego bezkrytycznie, szczególnie mam tu na myśli fluorowanie wody pitnej popularne w USA i innych krajach.

Stosowanie past, płukanek, pianek, lakierów, żeli do zębów z fluorem jest ważnym punktem zapobiegania próchnicy. Jest to niezwykle istotne, ale na pewno warto zachować tu zdrowy rozsądek.

Moim zdaniem ważniejsza jest dieta bez nadmiaru cukru, bez nadmiaru kwasów, bez długotrwałego utrzymywania niskiego pH w jamie ustnej.

Nic nie zastąpi dobrego mechanicznego czyszczenia zębów niezniszczoną szczoteczką, reguralnego usuwania kamienia i płytki bakteryjnej przez stomatologa, używania nitki dentystycznej czy też specjalnych szczoteczek.

Przy dobrym czyszczeniu i zrównoważonej diecie stosowanie dodatkowe stosowanie fluoru traci na znaczeniu.

Dużym źródłem fluoru jest woda pitna ale też zwykła herbata. Fluor dostarczamy sobie jedząc ryż, owies, grykę, ryby, cielęcinę, szpinak,kalafior, buraki, groch,marchew,sałatę. Czyli zdrowe odżywianie raz jeszcze jest górą.

Na zdrowe zęby mogą też mieć wpływ skłonności genetyczne ale i gospodarka mineralna organizmu, chodzi tu przede wszystkim o wapń.
Normalne używanie past do zębów z fluorem czy zabiegi fluoryzacji zębów u dentysty w Polsce są jak najbardziej dobre dla zębów i warto z nich korzystać.

Problem zaczyna się gdy fluoru jest za dużo. Na przykład przez sztuczne dodawanie go do wody pitnej czy przez zanieczyszczenie środowiska naturalnego przez przemysł.

Średnio stężenie F w wodzie pitnej w Polsce szacuje się miedzy 0,2-0,5 mgF/litr przy czym dopuszczalne przez nasze władze i Unie Europejska stężenie nie powinno przekraczać 1,5 mgF/litr. Czyli nie ma nadmiaru. Spotkałem się jednak z danymi mówiącymi, że zdarzało sie przekraczanie tych wartości w okolicach Gdańska, Kielcach i w Brzegu k. Opola. Aktualne dane powinne być dostępne w lokalnych Sanepidach.

Fluor stosowany racjonalnie, szczególnie przez obywateli w wieku młodocianym jest dobrym dodatkiem w profilaktyce próchnicy. Oprócz past i zabiegów fluoryzacji u dentysty ważne jest dostarczanie go tzw. endogenne czyli przyjmowanie fluoru z jedzeniem.

Są obecne na rynku preparaty fluoru w tabletkach lub kroplach dla dzieci na receptę.
Dopuszczono je do sprzedaży w Polsce w nadziei, że poprawią przerażające statystyki występowania próchnicy. Wypadamy dwa razy gorzej niż kraje zachodnie. Trudno mi jednoznacznie oceniać ich skuteczność. Spotkałem się dziećmi które miały stosunkowo dobre zęby po stosowaniu takiej dodatkowej suplementacji ale również były liczne przypadki odwrotne.
Wpływa na to ma bardzo wiele czynników. Dużo zależy od diety, higieny i przede wszystkim rodziców.

Co jest łatwiejsze, dawać dziecku fluor w kroplach czy zmuszać do jedzenia kalafiora i marchewki?

Zabierać batonik od ust?

Wiadomo płacz i tupanie nogami, często trudna sprawa... ale warto próbować.

Fluor w kroplach ani nawet w paście nie zastąpi też siedzenia z dzieckiem w łazience na wspólnym myciu zębów. Nie będzie cudowną ochroną przed cukierkami od kochanej babci zjadanymi w tempie jeden co 15 min.

Oczywiście to nie jest żadna sensacja że fluor może w bardzo dużym stężeniu powodować fluorozę, dlatego producenci nie zalecają stosowania go w sposób endogenny (krople, tabletki) w gdy jest go w wodzie pitnej O.7 mgF/litr i powyżej. W Polsce fluoroza występuje bardzo sporadycznie.
Również trzba wiedzieć, że fluor nawet z popularnej pasty nie jest do jedzenia. Czytałem o badaniu pokazującym, że u osób które piły dziennie więcej niż 3 litry czarnej herbaty przez okres dłuższy niż 10 lat wyrywano znacznie częściej fluorozę kości.
Odpowiednie dawki związków fluoru stosowane są jako trucizna na szczury. Związki fluoru są też w lekach przeciwdepresyjnych. To tak jak z nitrogliceryną. Z jednej strony materiał wybuchowy a z drugiej lek ratujący życie przy zawale serca.

Nie ma w tym nic niezwykłego. Naukowcy czerpią z tego co daje im natura.

Fluor jest nam potrzebny do życia a bezkrytyczne wyrzucanie past do zębów w kraju gdzie nie mamy fluorowanej sztucznie wody jest zbędne.

Pamiętajmy o dobrym, bogatym żywieniu bez podjadania słodyczy, nie wspominając o  regularnych wizytach profilaktyczno-kontrolnych u dentysty .

Jak zwykle z takimi rzeczami najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek.

Następny wpis będzie o bromowaniu wody pitnej w naszym kraju!!! :-)



A oto parę linków do stron i filmów, które przyczyniły się do powstania  kontrowersji u moich pacjentów  i ostatecznie do napisania tego artykułu przeze mnie  - uwaga ostre.
www.fluoridealert.com
www.youtube.pl/ezoteric agenda



lekarz stomatolog Witold Brzyski


2 komentarze:

  1. znowu wychodzi ze zdrowe odzywianie jest ponad wszystko

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.czytelniamedyczna.pl/1993,zagrozenia-wynikajace-z-nadmiernej-podazy-fluoru.html
    Zamieszczam link do bardzo rzeczowego artykułu na temat fluoru. Pozdrawiam
    Witold Brzyski

    OdpowiedzUsuń